News Archives

Feb 25, 2010

Billy Talent: good humans of the music biz: Band scores with hot-shot producer, keeps it real for fans, fellow rockers

Music producers, like coaches in professional sports, rarely get their due.

Theirs is an intangible talent. According to the court of popular opinion, hockey coaches throw pucks on the ice and the hockey players do the rest. The same is true for producers working with veteran rock acts. Most music fans figure that producers simply press record and get out of the way.

But when singer Ben Kowalewicz of Toronto rockers Billy Talent talks about the influence producer Brendan O’Brien had on his band’s third recording, Billy Talent III, it is with the highest praise. As it should be: Upon its release in July, the recording debuted at No. 1 on the sales charts in Canada.

His resumé didn’t hurt the atmosphere, either. O’Brien has wrung magic out of some of the best rock acts in history — Pearl Jam, AC/DC, Rage Against the Machine, Bruce Springsteen among them. It’s a facet of O’Brien’s professional life that wasn’t lost on Kowalewicz.

“That’s the really cool part of a guy like Brendan. I’d walk into this room where Pearl Jam recorded Vs. and Vitalogy and No Code and where [Rage Against the Machine singer] Zach [de la Rocha] sang a lot of Evil Empire and The Battle of Los Angeles. There’s magic that surrounds that place. As much as I thought at first it might be intimidating, it only added to the mysticism of the record.”

O’Brien is the latest coup for the group, which also features bassist Jonathan Gallant, drummer Aaron Solowoniuk and guitarist Ian D’Sa. But he’s only part of the equation.

Billy Talent has been a serious presence in Canadian music since switching its name from Pezz (under threat of a lawsuit) to Billy Talent in 2001. With hundreds of thousands of records sold in this country and 11 Juno Award nominations, Billy Talent ranks among the most popular and well-regarded acts of the past decade.

Prior to its mainstream arrival, the band had been together for eight years, though with only moderate results. The name change seemed to inspire the group; soon after signing a split deal with Warner Music Canada and Atlantic Records in the U.S., the quartet got rolling with a mixture of screamo and stadium rock that ignited young audiences.

Back then, the key to Billy Talent’s success was the bond it shared with fans. Sixteen years after its formation, Kowalewicz takes pride in the fact the relationship is intact.

The band has similar feelings when it comes to all facets of their career, from tour techs to managers.

“The way our band has always worked, and the way we still work, is that the people we choose to do business with and work with are good people. Morally and ethically grounded, forward thinking and good humans.”

Kowalewicz and his bandmates strive to live by the same code. When it came to planning their upcoming tour of Canada, which begins Wednesday in Victoria at the Save-on-Foods Memorial Centre, the mandate was to make it a reasonably priced night out.

“Times are tough and people have to be more selective. [Low ticket prices] are something we’re very proud of.”

The group also wanted to make sure it offered good value for the dollar. Along for the band’s 19-date arena tour are high-calibre rock acts Alexisonfire, Against Me! and Cancer Bats.

Members of Billy Talent have a relationship with each band on the bill, which lightens the atmosphere on and off stage. Kowalewicz said he will sing with both Cancer Bats and Alexisonfire during their opening slots, while Dallas Green of Alexisonfire will return the favour during Billy Talent’s headline set. Not only does it make for good entertainment, it creates good karma among acts who are all trying to sustain themselves by making music.

“It’s all about that. If I take a step up, I’m going to look back and help someone up. That’s how it works. We’ve sacrificed everything in our lives to do this, because this is all we’ve ever wanted to do.”

Mike Devlin
Times Colonist
February 25, 2010

Published by read more & comment


Feb 22, 2010

Przy okazji wizyty zespołu w Polsce, udało nam się zamienić kilka słów z Ianem, gitarzystą grupy Billy Talent.

Przy okazji wizyty zespołu w Polsce, udało nam się zamienić kilka słów z Ianem, gitarzystą grupy Billy Talent.

Eska Rock: Wasz najnowszy album, “III”, wyprodukował legendarny Brendan O` Brien. Ten sam człowiek, który produkował między innymi ostatni krążek Pearl Jam. To chyba ważne wydarzenie dla Was?

Ian D`Sa: To dla nas naprawdę wielkie wyróżnienie. Początkowo to ja miałem produkować ten album. Ale jeden gość z wytwórni powiedział, że chciałby puścić ten materiał jakiemuś amerykańskiemu producentowi. Zapytał, czy nie mam nic przeciwko. Ja na to, że nie. Kilka dni później ten facet dzwoni i pyta: Pamiętasz, jak kiedyś mówiłeś mi o swoim ulubionym producencie? No właśnie, Brendan O` Brien chce z wami pracować. Byliśmy w szoku! To dla nas wielka rzecz. Ten człowiek pracował nad tyloma naszymi ulubionymi płytami!

E.R.: Nowy krążek promujecie aktualnie na koncertach. No, właśnie: ludzie, słysząc o trasie koncertowej, najczęściej wyobrażają sobie limuzyny, bankiety, luksusy…

Ian: O, to zupełnie nie tak. (śmiech) Ludzie często myślą, że trasa- to jedno wielkie pasmo imprez. Ale z naszego punktu widzenia to wygląda dokładnie odwrotnie. Jasne, to bardzo miłe, kiedy wychodzisz na scenę i każdego wieczoru możesz zagrać dla ludzi, którzy kochają twoją muzykę. To wynagradza trudy. Nie żebym narzekał, ale trochę tych trudów jest. Pomyśl, że jesteś ciągle w podróży i przez długi czas nie widzisz swojej rodziny. Dlaczego miło było, kiedy zrobiliśmy sobie ostatnio kilkutygodniową przerwę. Teraz mamy nową energię do grania.

E.R.: Możecie liczyć na wsparcie fanów, a jak to wygląda z prasą muzyczną? Czytacie w ogóle recenzje swoich płyt?

Ian: Od czasu do czasu czytamy recenzje, ale wiadomo, że nawet wśród wielu dobrych, może się zdarzyć jakaś zła. Po jakimś czasie dociera do ciebie, że ludzie mają różne gusta. I zawsze różnie reagowali na nasz zespół- jedni są zachwyceni, a inni nie mogą słuchać tej muzyki. Nie jesteś w stanie przekonać do siebie wszystkich. A jeśli już chcesz przekonywać ludzi, to najlepiej zrobić to grając na żywo. Ja sam mam coś takiego, że kiedy nie znam zespołu albo nawet nie lubię jakiejś grupy, idę na jej koncert. To pozwala mi inaczej odbierać muzykę. Niedługo znów zagramy sporo koncertów i nie przejmujemy się tym, co ludzie piszą o naszej płycie, kiedy widzimy pełne sale.

E.R.: Jesteście zespołem od wielu lat, ale- w przeciwieństwie do innych zespołów- nie macie na koncie spektakularnych awantur, o których rozpisywałaby się prasa. W ogóle się nie kłócicie?

Ian: Gramy razem od 93- ego roku, a spotkaliśmy się w szkole. Przez 10 lat pracowaliśmy wspólnie nie mając nawet kontraktu- i to ma sporo wspólnego z tym, jacy jesteśmy dzisiaj. W tak długim czasie jesteś w stanie nauczyć się szacunku wobec innych, zaufania. Oczywiście, że się kłóciliśmy, prawie bez przerwy. W ciągu 10 lat wytworzyła się między nami więź- jak byśmy byli rodziną. Nawet nie uważamy się za przyjaciół, tylko niemal za braci. Wiemy, co kogo wkurza, kto na co może sobie pozwolić. Chyba właśnie to pozwoliło nam przetrwać razem tyle lat.

E.R.: Jak wyobrażasz sobie grupę Billy Talent za 5 lat?

Ian: Hmm, 5 lat… Od początku chcieliśmy zdobyć fanów i nagrać tyle fajnych płyt ile tylko będziemy w stanie. Więc pewnie za 5 lat będziemy robić to samo co teraz. Wtedy mogłaby się ukazać nasza piąta płyta. Chcielibyśmy grać dla jeszcze większej liczby fanów, dotrzeć do miejsc, w których jeszcze nie byliśmy.

Eska Rock
February 22, 2010

Published by read more & comment